niedziela, 31 sierpnia 2014

BLURRED LINES

Wczoraj w jednym z programów śniadaniowych oglądałem rozmowę na temat "Fikcyjna narzeczona w Internecie". Temat dość szokujący i intrygujący, jednak według mnie przez rozmówców jakby został zepchnięty na dalszy plan. Zamiast tego dość mocno utkwiła mi wypowiedź Pani dr Julity Czarneckiej. Pani socjolog poruszyła kwestię "mitu drugiej połowy", który to ponoć jest obciążający dla singli. Według jej badań sukcesem w życiu prywatnym jest bycie w związku. Moja opinia na ten temat jest zupełnie inna. Życie w pojedynkę mimo wszystko jest dużo trudniejsze i właśnie radzenie sobie ze wszystkim samemu również jest oznaką sukcesu.

Kiedyś w jednej książce przeczytałem, że związek jest dla ludzi słabych, którzy nie potrafią sobie poradzić samemu z własnym życiem. Oczywiście nie jestem przeciwnikiem posiadania partnerki. Jednak, nie jest to mój priorytet. Jako singiel również uważam, iż jestem dojrzały i zrównoważony emocjonalnie, a także społecznie dorosły. Może pisząc to wychodzi mój egocentryzm? Jednak będąc singlem, wcale nie czuje się gorszy. Szczególnie gdy obserwuję znajomych, którzy są ze sobą z przyzwyczajenia. Albo pary które co chwilę się kłócą, rozchodzą i godzą. I że niby to Singiel ma problem z emocjami?

Często jestem pytany o mój status związkowy. W większości moja odpowiedź jest jedna: "samotność jest wyborem bo nie ma zgody we mnie by żyć na siłę z kimkolwiek kto po prostu chce się na mnie wyżyć". Z resztą chyba mam coś z romantyka, bo wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, motyle w brzuchu i stan w którym 24/7 w głowie mam tylko jedno imię.

Wracając jeszcze do związku, jedno jest pewne, z wiekiem stosunek do tego się zmienia. Problem pojawia się wtedy, kiedy w wieku gdy wypadało być singlem było się w związku, a gdy jest się już w poważnym związku odczuwa się pociąg do bycia wolnym.



marynarka, spodnie, t-shirt - H&M, buty New Balnce via answear.com, pasek Levis via americanoutlet.pl, poszetka - SH

21 komentarzy:

  1. och Jack..... ! mądre słowa.
    Zgazdam się w 100%.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moim zdaniem problem pojawia się wtedy, kiedy w wieku gdy wypadało być singlem było się w związku, a gdy jest się w wieku gdy wypadałoby kogoś mieć jest się samemu, wtedy nie masz wyboru...pozostaje cierpliwie czekać na tego kogoś, bo pogodzić się z samotnością to chyba najsmutniejsze. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. życie w pojedynkę ma swoje wady i zalety, tak samo jak życie z kimś w związku. To smutne, ale tak na prawdę nigdy nawet zakochana nie byłam. Jednak poruszając temat powodzeń zawodowych, według moich obserwacji, o wiele lepsze stanowiska zasiadają osoby nie będące w formalnym związku :) czy się mylę?
    ja sobie całe życie powtarzałam: nic na siłę. Gdybym nie miała wymagań, jak Ty, to już dawno siedziałabym w jakimś związku bez uczuc, z nieskończonymi studiami, z dzieckiem na rękach. A czy tego chcemy? Wiele osób z mojego otoczenia, szczególnie rodzina (babcie, ciotki, osoby nie mieszkające ze mną na co dzień), nie rozumie jak można stawiac wszystko na naukę, na wykształcenie, na zawód, na pracę. Gdybym była tzw "ciepłą kluchą" to już dawno poddałabym się tej presji i układała sobie życie tak jak chce mi dyktowac rodzina. W życiu trzeba byc trochę egoistą, bo to Ty żyjesz ze sobą, a nie inni.

    jak zawsze ciekawy post, skłaniający mnie do refleksji. Takie lubię najbardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mądry punkt widzenia. Sama często tłumaczę w taki sposób mój punkt widzenia względem relacji damsko-męskich. Wielu ludzi jest zdziwionych, ze mam mnóstwo kolegów, przyjaciół płci męskiej, a nie jestem w związku. Zawsze mówię, ze nie jestem 40 letnią rozwódka z trójką dzieci z problemami wychowawczymi, która rozpaczliwie poszukuje mężczyzny tylko dwudziestolatką, studiującą prawo, której udało się załapać do nieźle prosperującej kancelarii adwokackiej, mającą swoje plany i marzenia. Nie potrzebuje kogoś, kto sprawi, ze będę robiła cokolwiek wbrew sobie. Jakiś czas temu zakończyłam 2-letni związek. Po pewnym czasie okazało się, że mamy zupełnie odmienne charaktery, system wartości i oczekiwania względem siebie. Podobnie jak Ty wierzę w motyle w brzuchu, ciągły uśmiech na twarzy i setki przegadanych godzin. Bo chyba właśnie tak powinna wyglądać prawdziwa relacja między dwojgiem zakochanych w sobie ludzi. Czasami ktoś mówi, ze jest w związku, bo boi się samotności.. w tych słowach objawia się ich niesamowita niedojrzałość i słabość. Nie uważam oczywiście, ze miłość, związki i wszystko z tym związane jest złe! - lecz czasami warto jest zastanowić się dlaczego jest się właśnie z Tym człowiekiem. I czy aby nie jest to przyzwyczajenie, rutyna? Jeśli odpowiedź jest pozytywna, to chyba nie warto dłużeć w tym tkwić.

    Zdjęcia jak zawsze z nutką tajemnicy w oczach. :)
    Pozdrawiam
    A.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wśród tłumów znajduje się jedna osoba,niby niepozorna, idzie obok, chwyta Cię za rękę i nagle..... 100 tysięcy innych osób znika jak za sprawą czarodziejskiej różdżki... Widzisz tylko jej dłonie, usta i blask w oczach, i nawet najgłupsze rzeczy przez nią wypowiedziane są jak poezja dla uszu...Rozmawiacie całe noce, na myśl niej pojawiają się nie tylko motylki w brzuchu, ale także gęsia skórka....Czujesz się tak wyjątkowo i wspaniale... Mija czas i w pewnej chwili orientujesz się,że tak naprawdę masz kogoś, ale straciłeś samego siebie...Jesteś bardziej samotny będąc z kimś, niż gdybyś był sam...I to chyba najtrudniejszy moment : "być w dwóch miejscach swojego życia w jednym czasie"...bo przecież największy sukces, a zarazem mega trudny -to być sobą od początku do końca;)
    a wracając do "fikcyjnej narzeczonej" to naprawdę trudno znaleźć odpowiednie słowa by skomentować ogłoszenie typu : Zostanę Twoją dziewczyną na FB za 50zł miesięcznie.
    Intrygujący post;)
    Pozdrawiam
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezus Maria święte słowa! Ci co walczą w pojedynkę są silniejsi i lepiej sobie radzą.... ze wszystkim.
    Pozdrawiam, Alina - szczęśliwa singielka :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ha, no proszę , jakże rzadko zdarzaja się osoby które mają tak dojrzałe podejście do "związków".Albo ja się starzeję (to akurat na pewno) albo teraz naokoło jest jakas taka nawet nagonka że koniecznie trzeba w takim związku być.A najlepiej już być po ślubie jak się ma te 25+.Dramat jakiś.I nie ma mowy o ładnych słowach, że taki wybór, że też jest fajnie.Nie.Bo trzeba, bo musisz, bo oboze bo tak i już.A poza tym jak jesteś singlem, to ocenia Cię jako biedną sierotkę która nie ogarnia i pewnie siedzi sama w domu z kotem i je suchy makaron.Bo inaczej nie można.Dziwnie się porobiło na tym świecie.Niemniej ja mam podejście takie jak Twoje.Ale mi jest trudniej, bo ja jestem dziewczyną.Więc nawet jak Ci dogadują, to sobie pomyśl, że moze byc gorzej. Można iść np samemu na wesele na którym się jest JEDYNYM singlem. Także tego:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, piętno singla na kobietach chyba jest bardziej odciśnięte.

      Usuń
    2. Ojj ja ostatnio byłam na weselu sama .... jako singiel .... WSZYSCY inni byli sparowani .... i szczerze mówiąc czułam się niezręcznie. Ale może nie byłoby tak źle gdyby ktoś co chwilę nie podchodził i nie pytał " a ty sama ? a czemu ? "
      Jednak coś w tym jest , że jak ktoś jest sam to bywa " przyparty " przez otoczenie :/. Co do miłości ... to ja raz byłam tak zakochana ... z motylami ... z 24/7 itp ..... związek trwał 3 lata .... aż w końcu się rozpadł ..... okazało się , że partner nie był aż tak zakochany ... i jego emocje się ostudziły po tych kilku latach. Powiem Ci więcej ...... nigdy potem już w nikim się tak nie zakochałam ..... głupio o tym mi pisać .... bo aktualnie mam córę 3letnią i partnera ..... i właśnie się zastanawiam " czy to jest miłość , czy przywiązanie , poczucie bezpieczeństwa ?" W każdym razie na pewno ta " miłość " zupełnie mi inaczej smakuje jak tamta .... sprzed lat :( Pozdrawiam Cię Jacku i życzę abyś trafił jednak na swoją 2 połówkę!

      Usuń
  8. jak dla mnie, nie można być z kimś po to tylko żeby nie być samemu. to krzywdzące dla jednej i drugiej strony. chcę być z kimś, z kimś kogo będę kochać i ten ktoś pokocha też mnie. marzę, czekam i liczę na to. i Tobie też tego życzę.
    pozdrawiam.
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jak Cie pierwszy raz zobaczyłam na youtube to uwierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia..byłam w szoku jak się dowiedziłam że nie masz dziewczyny, że też Ci tak odpuszczą..jakbym bliżej mieszkała to bym znalazła jakis sposób żeby się na Cb natknąć ..;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem który już raz tak myślę, ale po raz pierwszy to napiszę - świetny look :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Również jestem singielką i dla mnie to nie jest takie łatwe jak dla Ciebie. Wydaje mi się, że osoby w związku są bardziej szczęśliwe, mają z kim dzielić swoje smutki i radości. Spędzają ze sobą czas, itp. Najbardziej dobija mnie to, że w moim otoczeniu większość osób jest w związku przez co nie mają czasu albo mają go naprawdę bardzo mało na spotkanie z przyjaciółką, koleżanką. Miałam kiedyś takiego kolegę, z którym pisałam na fejsie codziennie nawet po kilka godzin, dlaczego? Bo nie miał dziewczyny, ja również byłam samotna i tak jakoś umilaliśmy sobie czas. Było na prawdę super! Nie było dnia bym o nim nie myślała, a jego imię co chwile miałam na języku. Dla mnie nawet było to coś więcej niż głupie "rozmowy" o wszystkim. Dla mnie były to wtedy najszczęśliwsze chwile w życiu. Piszę były bo On znalazł sobie dziewczynę i po prostu przestał pisać. Uświadomiłam sobie wtedy, że bardzo mi na nim zależało, że poczułam do niego coś więcej. Niestety było już za późno na wyznanie prawdy. Pozostałam więc z tym piętnem odrzucenia i samotności sama. Najgorsze w tym wszystkim było to, że tak nagle zerwał ze mną kontakt, że przestałam mu być potrzebna, no i tak trudno było mi o nim zapomnieć. Zrozumiałam wtedy, że jak fajnie by było kogoś mieć, ale nie tak mieć by tylko popisać czy pogadać, ale mieć w sensie takim by przytulił, wysłuchał, doradził, pocałował, poszedł na spacer itp. Mam teraz 23 lata i wiesz co jest teraz dla mnie najgorsze? Najgorsza jest ta myśl, że do końca życia będę sama. Tego najbardziej się boję - samotności. Dobijają mnie również pytania o to czy kogoś mam i ich zdziwienie w oczach, bo przecież w tym wieku powinnam już kogoś mieć. No może i powinnam, ale co im do tego?!

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie ma się czym przejmować, masz dopiero 23 lata :) Co Cię interesują opinie innych? Mnie ostatnio moja mama pokazała fotkę w necie - takiego kościotrupa (tudzież Pani Kościotrup) - czekającej na ławce na księcia z bajki. Miałyśmy z tego mega polewę. Będzie co ma być, jak się uśmiechniesz do życia - to znajdziesz jeszcze szczęście. Powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Temat na czasie ... Podoba mi sie ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bycie singlem to lepszy wybór, niż związek z niewłaściwą osobą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialny wpis, temat jak najbardziej na czasie, zgadzam się z Tobą, coraz więcej młodych ludzi odczuwa na sobie piętno bycia single, ze wszystkich stron jesteśmy bombardowani, "a bo za moich czasów,.., w tym wieku już męża miałam, dzieci, a Ty co?"
    To chyba najgorsze co mogą mówić, osoby starsze w stosunku do młodych, czasy się zmieniają, realia życia również, ale niestety nie wszyscy to rozumieją.
    Według mnie świadome wybory w dzisiejszych czasach to powody do dumy, a nie wstydu! ;))

    Pozdrawiam! ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadam się z Moni, świadome wybory w dzisiejszych czasach to powody do dumy. Trudno jest obstawiać przy swoim kiedy cały świat Ci mówi, że robisz źle. Nie ma nic lepszego niż żyć w zgodzie z własnymi myślami.

    Szczerze nie lubię porównywania złych związków do przekonywania siebie, że bycie singlem jest ok. Czasami to po prostu pokazuje, że te osoby powinny być osobno, a nie że ty powinieneś być singlem. Bo tak już jest, że nie ma związków idealnych. To kwestia dogrania się, kompromisów i szacunku do drugiej osoby. Taki pełny etat. Ale jak trafi się na odpowiednią osobę to ten etat jest warty zachodu i przychodzi bardzo... naturalnie. Także uważam, że patrzenie na udany związek i stwierdzenie "samemu jest mi ok" jest lepszym wyznacznikiem dla myśli czy tak jest rzeczywiście.

    Ale co ja tam wiem :)


    Według mnie of course. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mi się wydaje, że życie samemu jest o wiele trudniejsze... w związku jest łatwiej i tyle... Niby się teraz mówi tyle o singlach... Ja osobiście wśród swoich znajomych mam bardzo mało takich osób, większość to jednak pary.. I właśnie tutaj jest pierwszy problem - znajomi... Jak spotykamy się w samym gronie kobiet, gadka w dużym stopniu sprowadza się do ich facetów, problemów z facetami i wspólnego życia z facetami.. potem nadchodzi czas na te męczące pytania... czy kogoś masz.. czy ten książe już przyjechał.. i oczekiwania, że w końcu kogoś przyprowadzisz... no a potem równie męczące tłumaczenia... Spotkania razem są jeszcze gorsze... gdy każda jest ze swoją połówką (nieważne, że poznaną 2 dni temu i że nie w jej typie i że jeszcze 3 dni temu była inna), a Ty wiecznie sama... katuusze... niby chcą się z Tobą spotykać, niby im to nie przeszkadza, że oni razem Ty sama, ale spotkać się we czwórkę jednak milej.. No i mamy następny problem.. praca, ludzie i ich mentalność... Jest jeszcze rodzina.. O ile z rodziną nie odczuwam tego problemu, to w pracy już bardzo... a pewnie się tam jakiś kręci koło Ciebie.. a kiedy za mąż wychodzisz.. bla bla bla... Heloł! Czy ja się kogoś pytam kiedy się rozwodzi? Wtf?! Tumaczenia, że nie spotkało się do tej pory nikogo z kim mogłoby się spędzić resztę życia jest jak walka z wiatrakami, bo przecież oni wiedzą lepiej, jakie jesteśmy i jak wygląda nasze życie (wybredna taka, czeka na księcia z bajki... a no tak, bo inne to czekały na bestię... to i mają) No i kolejna sprawa.. z punktu widzenia bardziej materialnego.. Parom jest po prostu wygodniej i łatwiej żyć... Nawet jeśli zarabiam więcej niż średnia krajowa (sic! niewiele więcej, ale cii...) to nie stać mnie na wynajęcie mieszkania i utrzymanie go.. O ile oczywiście nie polegamy na kochanych rodzicach (nie mamusiu naprawdę nie jem samych zupek chińskich, tak byłam na zakupach, nie musisz nic przywozić... aa jesteś w pobliżu? a no to czekam) We dwójkę te perspektywy są już jednak duużo większe... I tak można wymieniać i wymieniać...

    OdpowiedzUsuń
  18. A ja mam zupełnie odwrotne wrażenie... Że jak ślub w młodym wieku to wpadka, i w ogóle małżeństwo to już niedokończone studia, pieluchy, pranie skarpet, schabowy, piwo i telewizor. A singiel? Prężny, samorozwojowy i ambitny. Życie nie jest czarne i białe - szkoda, ze mało ludzi to dostrzega...

    OdpowiedzUsuń
  19. Miłość niech chociaż przez chwilę pachnie bajką, https://www.youtube.com/watch?v=lSsx0PC5yrk
    Wszystkiego naj z okazji Dnia Chłopaka :)

    OdpowiedzUsuń